Jak to zrobić, żeby zacząć coś robić?
- Magdalena Kinalska
- 4 lip 2025
- 3 minut(y) czytania
Zaktualizowano: 14 lip 2025
Często słyszę od moich klientów podczas pierwszej konsultacji, że jakiś czas temu zaczęli chodzić na siłownię, ale po miesiącu im się odechciało i teraz to już tylko leżą i pachną, od pół roku myślą, żeby wrócić. Znasz to? No ba! Kto nie zna?
Jak zbudować nowy nawyk, żeby miał szansę stać się Twoim automatyzmem, rutyną, częścią Ciebie, a nie chwilowym zrywem?
Szkoda czasu i energii na planowanie, że od poniedziałku będziesz chodzić na siłownię cztery razy w tygodniu po 1,5 godziny. Nie żebym nie wierzyła w Ciebie. Zakładam, że na początku nawet może Ci się udać, ale bardzo trudno będzie Ci utrzymać taki nawyk na długo i sprawić, żeby stał się Twoją rutyną, częścią Ciebie, kawałkiem Twojej tożsamości.

Dlaczego? Bo zmiana jest za duża i za trudna. Mózg ma tendencję do opierania się wszystkiemu, co wymaga od nas zbyt dużego wysiłku, nie tylko fizycznego, ale też mentalnego. Będzie się bronił móżdżymi rękami i nogami, żeby zaoszczędzić zbyt duże wydatkowanie energii. Tak nas zabezpieczyła ewolucja. Mamy przeżyć, a nie być mistrzami fitnessu.
Co zatem można zrobić? Spróbować go delikatnie przechytrzyć. Wprowadzać małe, pozornie nieznaczące zmiany.
Pójdź na siłownię raz w tygodniu. Jeśli wykańczają Cię Szejpy, Płaskie Pośladki lub inne TBC, zacznij od pilatesu, a nawet stretchingu, albo choćby zdrowego kręgosłupa. Nie chodzi bowiem tak bardzo o efekt treningu, jak o nawyk regularnego (choćby na początek raz w tygodniu) wychodzenia z domu celem jakiegokolwiek rozruszania ciała.
To może w ogóle nie być fitness. Może spacer? Może basen? Rób co lubisz. Nie to, co inni robią, co jest trendy, co podobno przynosi efekty. Nie! Rób TYLKO to, co naprawdę lubisz, lub… najmniej NIE lubisz.

Ciało będzie Ci wdzięczne tak czy siak. Dla niego to i tak O NIEBO! więcej niż Twoje leżenie i oglądanie Netflixa.
Po drugie, NIGDY PRZENIGDY nie zastanawiaj się, czy Ci się chce dzisiaj pójść. Po prostu działaj jak automat. Jest poniedziałek? Jest 16:30? Teraz mój autopilot prowadzi mnie po torbę treningową, wsadza do auta (na rower? pieszo?) i zaprowadza pod drzwi fitness clubu. Nie myśl. Nie zastanawiaj się. Nie negocjuj sama ze sobą. Rób. A nawyk zbuduje się sam. A jak już się zbuduje, to efekt przyjdzie tuż po nim.
Pamiętaj, że Twoja głowa NIGDY nie będzie miała ochoty wyjść z domu, ćwiczyć, biegać, podejmować jakiegoś wysiłku. Twój mózg ma kluczowe zadanie: MASZ PRZEŻYĆ. A jako że ewolucja zupełnie nie nadąża za cywilizacją (o tym będzie w innym odcinku), mózg cały czas myśli, że żeby upolować coś do jedzenia musisz stracić tyle energii, że o ile głód nie jest Twoim motywatorem, to masz leżeć w cieniu pod drzewem i odpoczywać, a nie chodzić na jakieś durne fitnessy. Twoja głowa toleruje wysiłek tylko po to, żeby Cię nakarmić, rozmnożyć lub gdy musisz uciekać przed zagrożeniem.
Twoje ciało natomiast to zupełnie inna bajka. Ciało chce się ruszać. Ciało lubi ruch, nie lubi leżeć i tyć. Od tego psuje się i powoli umiera. Człowiek jest stworzeniem zaprojektowanym do ruchu. Wiesz, że nasi przodkowie sprzed tysięcy lat potrafili upolować zwierzę poprzez zamęczenie biedaka biegiem? Nazywa się to polowaniem uporczywym. Człowiek – choć wolniejszy od większości zwierząt – ma niezwykłą zdolność do długodystansowego biegu w upale. Potrafi się pocić i regulować temperaturę lepiej niż większość ssaków. Może więc biec w średnim tempie przez wiele godzin, nawet w upalnym klimacie. W takim polowaniu ludzie nie doganiali zwierzęcia sprintem, ale szli lub truchtali za nim przez długi czas, aż ofiara (np. antylopa) przegrzewała się i nie miała siły dalej uciekać. Twoje ciało też to potrafi.
A zatem jeśli już koniecznie musisz o czymś myśleć przed wyjściem na fitness, myśl swoim super wytrzymałym, kochającym ruch ciałem, zamiast leniwą, skrupulatnie liczącą wydatkowanie energii głową.

A gdy już wyrobisz sobie automatyzm chodzenia na fitness, na spacer, na basen lub co tam lubisz robić i uznasz, że chcesz więcej, proszę bardzo! Ale znów - delikatnie i powoli. Niech się nawyk spokojnie rozbudowuje. Daj mu czas. Nie poganiaj, nie wywieraj presji na siebie.
Bądź swoim przyjacielem, nie treserem.


Komentarze